Skip to main content

Coraz więcej przedsiębiorstw i miast podejmuje zobowiązanie, by ich budynki osiągnęły zerową emisję CO2. Wszystko po to, by zapewnić zdrowe i komfortowe warunki życia oraz polepszyć jakość powietrza wewnątrz budynków. Przynosi to wymierne korzyści finansowe, środowiskowe oraz społeczne. Jak w praktyce można realizować ten cel?

Wśród trendów i wyzwań, którym obecnie stara się sprostać branża budowlana jest m.in. filozofia ZERO WASTE i Net ZERO Buildings – czyli minimalizowanie negatywnego wpływu budynków na środowisko naturalne i promocja zrównoważonego budownictwa. To kierunek, który branża budowlana wciąż penetruje i poszukuje rozwiązań mogących sprostać oczekiwaniom i Klientów, i decydentów na poziomie UE oraz krajowym.

Stąd coraz częściej projektanci przy modernizacji starych obiektów i planowaniu nowych biorą pod uwagę takie kwestie, jak: poprawa odporności budynków na warunki atmosferyczne, podniesienie wydajności cieplnej i energetycznej, wybór mniej toksycznych materiałów budowlanych, implementowanie rozwiązań z zakresu OZE połączonych z automatyką budynkową, zastosowanie podejścia opartego na cyklu życia czy ulepszenie systemów wentylacji. Mimo, że ostatni punkt wydaje się prosty – taki nie jest. Nawet najbardziej wydajna wentylacja zapewniająca dobrą wymianę powietrza nie będzie skuteczna, jeśli nie zadbamy o serce układu, czyli odpowiednie filtry.

Filtracja (nie)skuteczna

Pleśń, roztocza, kurz, sierść, martwy naskórek ludzki, alergeny, bakterie i wirusy, LZO, smog, pyły zawieszone PM10 i PM 2,5, pyłki – to wszystko unosi się w powietrzu zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz budynków. Nie sztuką jest je wyłapać, czyli zatrzymać na filtrze, ale je wyeliminować. Najczęściej w systemach wentylacyjnych stosuje się filtry wykonane z materiałów włóknistych. Na powierzchni takich filtrów przechwycone zanieczyszczenia bytują, często tworząc kolonie (ciemność, ciepło i wilgoć to bardzo dobre warunki dla ich wzrostu), aż do momentu wymiany filtra, która zwykle odbywa się co 3-4 miesiące. Co to oznacza w praktyce? Wysokie ryzyko rozprzestrzeniania się szkodliwych cząstek, mimo iż wentylacja jest czyszczona i dezynfekowana. Sam moment wymiany filtrów również niesie ze sobą pewne zagrożenie – niezależnie od zastosowanych środków ochrony, brud zgromadzony na filtrze jest na tyle lotny, iż pewna ilość odrywa się od jego powierzchni, przedostając się do powietrza lub osiada na okolicznych elementach.

Wydajność w parze z ekologią

Innym rozwiązaniem, które jest stosowane w systemach wentylacji mechanicznej z wyższej półki oraz wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła są elektrostatyczne filtry kanałowe, np. fińskiej marki Elixair (dostępne m.in. w ofercie SMAY oraz u polskiego dystrybutora – firmy W.P.I.P.). Różnią się one od wcześniej wspomnianych tym, że nie tylko wyłapują, ale i neutralizują szkodliwe cząstki (prąd niskiego napięcia w tych filtrach powoduje rozpad białek, dzięki czemu zanieczyszczenia zamieniają się w neutralny biologicznie osad). Do tego są wykonane ze stali nierdzewnej, co pozwala na ich wieloletnie użytkowanie oraz łatwe czyszczenie (można je umyć pod bieżącą wodą), oraz co ważne nie zapychają się, co ogranicza straty ciśnienia w systemie wentlacji. Wydajność dostępnych na rynku polskim modeli E416 i E1250 kształtuje się na poziomie 400 do 1.000 m3/h. Filtracja powietrza pozostaje stała przez cały okres ich działania. Tego typu filtry są bezgłośnie (nie posiadają wentylatora) i charakteryzują się niskim poborem mocy bez obciążania systemu (3-4W). W przypadku filtrów kanałowych Elixiar ich trójstopniowa budowa (filtr wstępny, główny elektrostatyczny i węglowy) pozwala na oczyszczenie powietrza wewnątrz budynku w ok. 30 min, dlatego jest polecany jako rozwiązanie dla dużych powierzchni komercyjnych i biurowych.

Dodatkowo wszystkie komponenty użyte do budowy tych filtrów są materiałami pochodzącymi z recyklingu i nadają się do dalszego przetwarzania.

Technologią w wirusa

Stosowanie filtrów elektrostatycznych nabrało nowego znaczenia w okresie pandemii koronawirusa. Instalacja takich filtrów w odpowiednich miejscach systemu rekuperacji pozwala, oprócz zapobiegania syndromowi chorego budynku, wyłapać i unieszkodliwić do 99,8% cząsteczek o wielkości 0,03 μm, takich jak bakterie i wirusy, które potrafią utrzymywać się i przemieszczać nawet przez 2 godziny.

Według najnowszych doniesień WHO koronawirus może rozprzestrzeniać się drogą powietrzną, w drobnych aerozolach. Oznacza to, że możemy się nim zakazić również podczas rozmowy, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach, a nie tylko wtedy, kiedy ktoś kaszle lub kicha. Ryzyko zakażenia znacznie wzrasta w słabo wentylowanych i zatłoczonych wnętrzach. To zła wiadomość dla zakładów produkcyjnych, usługowych, urzędów, biur czy przedszkoli. Dobra jest taka, że doświadczenia z placówek medycznych i laboratoriów z Chin, Hiszpanii, Portugalii i Włoch, a także Polski z filtrami Elixiar potwierdzają, iż dekontaminacja powietrza może stać się skutecznym działaniem prewencyjnym przed rozprzestrzenianiem się wirusa.

Liczy się bezpieczeństwo

Kilka miesięcy funkcjonowania w realiach pandemii przewartościowało postrzeganie funkcji pomieszczeń, z których korzystamy. Na pierwszy plan wysunęły się kwestie bezpieczeństwa i higieny, spychając kwestie estetyczne. W miejscach publicznych standardem stają się pojemniki do dezynfekcji rąk i informacje o odkażeniu powierzchni. Czy to wystarczające zabezpieczenia? Kolejnym krokiem powinno być oczyszczanie powietrza z wirusów i bakterii, zwłaszcza w obiektach dużego nagromadzenia ludzi, gdzie dostęp do naturalnego wietrzenia jest ograniczony np. w biurowcach i centrach handlowych. Mało prawdopodobne byśmy znowu dali się zamknąć w domach, ale na pewno miejsca, w których będziemy robić zakupy, spotykać się czy relaksować wybierzemy z większą rozwagą. Wygrają te placówki, którym uda się wdrożyć przyjazne i bezpieczne rozwiązania. Klienci będą sprawdzać, w jaki sposób usługodawcy uzyskują deklarowane bezpieczeństwo i „covid free zone”. Nowe technologie zapewnią nie tylko skuteczność oczyszczania, ale także pozwolą zbudować zaufanie i podniosą prestiż miejsca. Warto pomyśleć już teraz, że w sezonie jesienno-zimowym więcej czasu będziemy spędzać w pomieszczeniach i ograniczymy otwieranie okien, nie tylko ze względu na temperaturę, ale również na smog.